W twoim koszyku: 24473 produkty za 11968047.40 zł

Moto Afryka Challenge 2012

08-04-2012

Etap pierwszy to ponad tysiąc kilometrów zmagań po niebezpiecznych i malowniczych drogach Atlasu, przejazd przez wąwóz Taghia, Dades. Ekstremalny test sprawności i umiejętności naszej ekipy i sprzętu.

Etap drugi to ponad dwa tysiące kilometrów offroadu i jazdy na azymut, przez nieprzewidywalne ziemie Nomadów, Tuaregów i niedawne, często jeszcze zaminowane, tereny wojenne, aż do El Aaiun. Nieznane przejazdy, piach, kamienie, serpentyny skalne to codzienność, zanim wyprawa dotrze do Klifu Atlantyckiego. Etap ten bogaty będzie w piękne krajobrazy, unikatowe formy krasowe i liczne pomniki ogromnych statków i kutrów.

Powrót na święta
01.08 - 08.04.2012
Po niesamowicie wyczerpującym dniu poprzednim czas w Mirhleft spędzamy na odpoczynku, zwiedzaniu okolic i przygotowaniach do powrotu do Polski. Poruszając się już tylko Honkerem Pickupem odwiedzamy plażę Lagzira ze słynnymi czerwonymi łukami skalnymi wychodzącymi z klifowego wybrzeża i zanurzającymi się w Atlantyk. Decydujemy się również na wycieczkę szosą do nieosiągniętej wcześniej terenem miejscowości Tarfaja. W połowie drogi rezygnujemy i wracamy do Mirhleft. 3-ciego nad ranem ruszamy ze spakowanymi motocyklami i resztą sprzęgtu szosą w stronę portu Tanger. 4-tego późnym wieczorem wjeżdżamy na prom, na którym spędzamy dwa dni. 6-tego o 9-tej rano zjeżdżamy z promu w Genui i jednym ciągiem gonimy by zdążyć na Wielkanocne śniadanie. Wszyscy cali i zdrowi docieramy do swoich rodzin. Po ponad 3 tygodniach bycia po za domami przydałby się pożądny urlop, nam natomiast w głowach rodzą się kolejne pomysły na wyprawy, o których z pewnością napiszemy.


Plagia Blanche - Mirhleft
31.03.2012
Wstajemy wcześnie by przygotować sprzęt do ostatniego dnia jazdy. Wiemy już że nie będzie nam dane dotrzeć do miejscowości Tarfaja. Kilka awarii i dodatkowych przygód zweryfikowały naszą trasę. Jeden z Honkerów odłącza się, by wcześniej dojechać do hotelu Kasbah Tabelkoukt w miejscowości Mirhleft, a tam po nocy zawieźć część ekipy na lotnisko.
Reszta ekipy pojechała wraz z motocyklistami Honkerem pickup'em terenem, wzdłuż wybrzeża,  również do Mirhleft.
Dzięki temu mieliśmy okazję przejechać offroadem odcinek, który dnia poprzedniego ominęliśmy szosą. Droga do samej plaży Plaga Blanche była kamienista, gdzie nie gdzie przebijaliśmy się przez nawiane z wydm piaski. Widoki przepiękne, a co jakiś czas punkty kontrolne wojsk marokańskich, jak się za chwilę okaże, bardzo przyjaźnie do nas nastawionych. Aczkolwiek muszę przyznać, że żołnierz widzący auto terenowe w kolorze pustynnym i trzech motocyklistów, może różnie zareagować. Na szczęście karabinów, które mieli przy boku, nie użyli, a tylko wskazywali, w którą stronę wolno nam jechać.
Mija kilka minut, a Honkera jadącego wcześniej za nami- motocyklistami, nie widać. Wracamy się i widzimy, że podczas przejazdu przez jedną z wydm ściągnęło oponę z felgi. Nadjeżdża auto terenowe z żołnierzami. Jeden z nich wysiada.... i zmienia nam koło. Wyjął własny podnośnik, klucz do śrub i w ciągu kilkunastu minut nowe koło na miejscu. Ruchy miał tak szybkie, że nie było nawet jak pomóc, Bartek troszkę asystował, ale raczej do zdjęcia.
W ramach podziękowań żołnierz otrzymał od nas koszulkę DZT z rysunkiem Honkera, ucieszony, nie mniej niż my, wrócił do swoich.
Dalsza trasa przebiegała sprawnie, dotarliśmy do punktu, w którym dzień wcześniej postanowiliśmy odbić do szosy. Zaczyna zachodzić słońce. Pełna relacja na www.motoafryka.pl i www.marokohonker.pl





Tan Tan Plaga

30.03.2012
Pochmurny poranek, niespokojny ocean, tak wita nas nowy dzień w Sidi Ifni. Idziemy na śniadanie do małej restauracji, w której jest już kilka opalonych długowłosych osób. Na pierwszy rzut oka widać, że to surferzy. Posileni wychodzimy przed restaurację. W czasie, gdy przygotowujemy się do drogi wybrzeżem w stronę miejscowości Tarfaja, słońce wychodzi z za chmur, wtedy następuje wysyp surferów. Dzisiaj Honkery i motocykle jadą całą trasę razem. Jedynie Pasagon musi pojechać równoległą drogą asfaltową.
    Początkowo koła motocykli i Honkerów toczą się po wybrakowanym gdzie nie gdzie asfalcie. W pewnym momencie bez jakiejkolwiek zapowiedzi przejeżdżamy przez betonowy most, a tuż za nim stromą kamienistą drogą pniemy się w górę. Auto bez napędu 4x4 i odpowiedniego prześwitu z pewnością nie dałoby rady. Motocykle przecierają mocno serpentynowy szlak i ostrzegają przed bardziej niebezpiecznymi terenowymi przeszkodami. Bywa, że cofają się i szukają innej przejezdnej trasy.
Towarzyszy nam widok oceanu uderzającego o skalne klify, kamieniste pustkowie i w dalszym planie piaszczyste wydmy Sahary. Po kilkudziesięciu kilometrach ciężkim terenem, zaczynamy zjeżdżać w stronę plaży, której końca nie widać. Wjechaliśmy na 30km plażę o nazwie Plaga Blanche, na której osiągamy na motocyklach prędkości do 160km/h, a auta nieco powyżej 100km/h. Pełna relacja na www.motoafryka.pl i www.marokohonker.pl



Sidi Ifni
29.03.2012
Pierwszy wstaje Bazyli i zapachem przyżądzonego śniadania zachęca wszystkich niewyspanych do wstania. Od 8 słońce grzeje już na tyle mocno, że nawet największe śpiochy nie dają rady już spać. Zbieramy obóz, pakujemy się i poświęcamy ponad godzinę na nagranie Honkerów w akcji. Przed południem udaje nam się opuścić miejsce sesji i zbliżać do miasta Akka. Motocyklami jadą Rafał, Krzysiek i zastępujący mnie Andrzej, który pierwszy raz jedzie motocyklem enduro, a mimo to radzi sobie doskonale. Honkery trzymają tempo bardzo zbliżone do motocykli, jedynie Pasagon zostaje w tyle. Jadę nim z Bartkiem, nie chcemy uszkodzić o ostre kamienie opon, które nie są zaprojektowane do tego typu drogi. W jednym miejscu ściąga nam tył w kamienisto-piaszczyste podłoże i zakopujemy się. Wezwany przez CB radio Honker przybywa na pomoc bardzo szybko. W ciągu kilkudziesięciu sekund jesteśmy wyciągnięci za pomocą Honkerowej wyciągarki. Podziwiając przepiękny krajobraz, bez większych przygód, docieramy całą paczką do miejscowości Akka, a następnie Assa. Tutaj Honkery jadą swoją drogą do Sidi Ifni, zaś motocykle z asystującym im w pobliżu pasagonem podążają do tego samego celu inną drogą. Około 22 docieramy do Sidi Ifni, w którym nocujemy.

Biwak
28.03.2012
Motocyklowa cześc ekipy zrzuca motocykle z Honkera i przygotowuje je do kolejnych terenowych zmagań. Wymieniamy

olej(Ipone Katana), opony (Motoz), filtry powietrza i zestaw napędowy w jednym z motocykli. Wszystko zapewnione przez firmę Olek Motocykle, za co dziękujemy. Zrobiło się popołudnie, ale wyjeżdżamy z nadzieją że mimo to uda nam sie zrobić trochę kilometrów w stronę miejscowości Akka. Żegnamy Tafraoute, a po kilkunastu kilometrach wjeżdżamy w wąwóz porośnięty lasem palmowym. Za nim czeka nas przepiękne starorzecze, którym mamy do przejechania około 60km. Jedziemy całą paczką, motocykle, Honkery i Pasagon. Tempo przejazdu jest bardzo różne, ale co jakiś czas czekamy na siebie. Słońce jest coraz niżej, szukamy dogodnego miejsca na rozbicie obozu. Miejsce znalezione, następuje podział obowiązków. Jedni gotują, inni rozkładają namiot, pompują materace itd. W trakcie rozstawiania namiotu, Bartek obok swojej nogi zauważa śmiertlenie jadowitego czarnego skorpiona. Wynosimi go z dala od obozowiska. Wiemy, że w tym miejscu musimy być szczególnie ostrożni, by nie wnieść żadnego z nich do namiotu. W nocy jest chłodno, nikomu nie śpi się łatwo.

Tizi - Test

27.03.2012
Około 10tej opuszczamy Asni i jedziemy serpentynami w stronę przełęczy Tizi-n-Test, będącej na wysokości 2092m. Osiągamy ją po kilku godzinach jazdy. Postój wykorzystujemy na małą sesję Honkerów. Następnie podążamy w stronę miejscowości Tafraoute, którą wyznaczyliśmy na cel dzisiejszej trasy. Zjeżdżając z Tizi-n-Test zauważamy dwóch marokańskich kolarzy, z których jeden ma problem z kołem. Zabieramy go razem z rowerem i zawozimy do najbliższego miasta, w którym wymieni dętkę. Zbliżamy się do Tafraoute, podziwiamy przepiękne widoki, osady ludzkie, wsie, miasta. 30km przed miejscem noclegowym zatrzymują nas autostopowicze, jak się okazuje para Polaków, którą oczywiście zabieramy. Przemycamy ich i nocują razem z nami w hotelu. Nad ranem nasze drogi się rozjeżdżają.



Marakesz
25-26.03.2012
Żar leje się z nieba. Miła odmiana po dość zimnych dniach w górach. Dzisiejszy dzień chcemy poświęcić na odpoczynek, zregenerowanie się przed kolejnym etapem wyprawy. Rzeczywistość jest inna, czeka nas sporo pracy przy motocyklach i przepakowaniu sprzętu między autami. Analizujemy trasę przewidzianą na pierwszy dzień etapu drugiego i postanawiamy oszczędzić sobie i motocyklom długiego przejazdu po drogach asfaltowych. Wrzucamy je na Honkera w wersji pickup. Trasę tę zrobimy całą grupą w autach. Znajdujemy czas na odpoczynek, ale sił na zwiedzanie pięknego Marakeszu już nam nie starcza. Nad ranem następnego dnia przybywa do nas kolejna ekipa gości. Spędziliśmy wspólnie pół dnia w hotelu i ruszyliśmy w trasę dopiero po południu. Odjechaliśmy niewiele od Marakeszu i zatrzymaliśmy się na nocleg w Asni u emerytowanego marokańskiego generała, który chciał najwyraźniej nas otruć. Kurczak był mocno przyprawiony i jako jedyny nie wyczułem, że był nieświeży. Przez kolejne dwa dni nie byłem w stanie jeździć na motocyklu z powodu zatrucia, z tego faktu skorzystał Andrzej, który świetnie mnie zastępował.


Imilchil - Cathedral - Marrakesz
24.03.2012
W trakcie oczekiwania na śniadanie, przygotowujemy motocykle do kolejnego ciężkiego dla nich i dla nas dnia. Chcemy dojechać z Imilchil przez La Cathedral do Marakeszu. Do La Cathedral Pasagon dojedzie 3razy dłuższą drogą, lecz asfaltową, a z tego miejsca już wszyscy razem szosą do Marakeszu. Wszystko idzie sprawnie, przemieszczamy się szybko w stronę wąwozu, którym mieliśmy przyjemność przejechać w 2009 roku. Dzięki niemu trasa do La Cathedral skrócona jest względem tradycyjnej, ogólnoprzejezdnej o 120km. Z La Cathedral do Taghi, którą koniecznie chcemy zobaczyć, jest już bardzo blisko. W niewielkiej osadzie, tuż przed wąwozem, jemy omlet, gramy z miejscowymi dziećmi w piłkę nożną, którą im podarowaliśmy i jesteśmy przekonani, że mamy spory zapas czasu. W międzyczasie wykryliśmy nieszczelność jednego z baków, powstałą na spawie. Kleimy mikro pękniecie i ruszamy w stronę wąwozu. Jedziemy nim może 1km, widzimy już, że stan wody w rzece jest sporo większy niż się spodziewaliśmy. Rzeka wystąpiła z koryta i zalała drogę, którą mieliśmy przejechać. Nie poddajemy się łatwo i postanawiamy zbadać jak bardzo głęboka jest ta rzeka. Pełna relacja na www.motoafryka.pl i www.marokohonker.pl


Do Imilchil
23.03.2012
Nareszcie wyspani wstajemy o 8 i idziemy na śniadanie. Po nim Rafał z Krzyśkiem wprowadzają zmiany w trasie, ponieważ mamy jeden dzień opóźnienia. Mimo wszystko zaplanowana trasa jest ambitna. Dzisiaj przedzierać się będziemy górami Atlasu wysokiego z Midelt do Imilchil, z 1400 metrów wjedziemy nawet na ponad 2600m n.p.m. 200km bardzo trudnego terenu, w którym nie możemy liczyć na wsparcie auta w razie awarii, wymaga od nas bardziej szczegółowego serwisu sprzętu i zabrania większej ilości narzędzi, śrub zapasowych, itp. Z Bartkiem jadącym Pasagonem spotkamy się dopiero w Imilchil. Zróżnicowanie dzisiejszej trasy zachwyca. Przez wiele kilometrów jedziemy szerokimi szutrami, na których chwilami rozwijamy prędkości do 150km/h. Przyroda zmienia się wraz z kolejnymi kilometrami z zieleni, poprzez piaski, po mocno skaliste otoczenie. Im dalej tym trudniej. Zaczyna być coraz stromiej i bardziej kamienisto, póki nie ma serpentyn możemy jechać do 60km/h. Utrzymując tę prędkość przy bardzo długim podjeździe, motocykl często jest w powietrzu a zawieszenie pracuje w pełnym zakresie. Nagle jeden z motocykli po dobiciu gaśnie. Pełna relacja na www.motoafryka.pl i www.marokohonker.pl


Dzień serwisowy
22.03.2012
Pobudka o 6 rano, rozglądamy się i faktycznie wczoraj w nocy było nam wszystko jedno gdzie uśniemy. Po wygrzebaniu się z zapadniętych łóżek, z obolałymi kręgosłupami pobiegliśmy sprawdzić czy dwa motocykle i Pasagon są na miejscu. Wszystko jest ok, jedziemy z niezbędnymi narzędziami po nieodpalającą beemkę. Ledwo opuszczamy Imousser Marmocha i naszym oczą ukazuje się prześliczny widok doliny z 15metrowym wodospadem. Zatrzymujemy się na brzegu przepaści i kontemplując widok, jemy konserwę. Półtorej godziny później docieramy do miejsca w którym porzuciliśmy moto, ostatnie metry w w napięciu czy na pewno je ujrzymy...Uff, jest. Przystępujemy do wykrycia usterki... Pełna relacja na www.motoafryka.pl i www.marokohonker.pl




PODZIAŁ EKIPY: Awaria BMW


21.03.2012
Pobudka o 6 rano, słońce nie daje spać. Ognisko w dalszym ciągu się pali. szybkie śniadanie, zebranie obozu i drugi dzień jazdy rozpoczęty. Serpentynowy wjazd na 1400m i zjazd do doliny w której płynie strumień. Po drodze dziwne przygasanie jednego z motocykli BMW. Motocykl jako jedyny nie przeszedł serwisu z powodu zakupu tuż przed wyjazdem. Zamiana komputerów między dwoma motocyklami i ku zaskoczeniu oba działają już bez zarzutu. W pewnej chwili jedna z dróg zachęca nas,motocyklistów do wjechania w nią, co zresztą robimy. Decyzja świetna, trasa krótsza, trudniejsza terenowo, doskonała dla motocykli. Trafiamy na drogę szutrową,typową w Maroko,ciągnącą się dziesiąt km,a nawet setki. Jedzie się rewelacyjnie. Zbliża się godzina 18, mamy 11km w linii prostej do miasteczka w którym chcemy się zatrzymać. Awaria elektryki, jedno moto zostaje na noc po środku niczego, a my po nocy transportujemy się we trzech na dwóch motocyklach do jakiejkolwiek cywilizacji. Jesteśmy już wykończeniu i przemarznięci. W najbliższej wsi Imouzzer des Marmoucha pytamy o nocleg, jest nam wszystko jedno. Śpimy w spartańskich warunkach, w zapadających się łóżkach, pod brudnymi kocami, bez ogrzewania i wody do kąpieli. Pełna relacja na www.motoafryka.pl i www.marokohonker.pl




Ruszamy w stronę Atlasu!

20.03.2012
Po południu opuszczamy miasto Fez. Trzy motocykle BMW G450X przerobione na "dakarówki" prowadzą, za nimi jadą dwa Honkery i Pasagon. Docieramy do stóp gór Atlasu. W starorzeczu rozbijamy obóz. Kolacja przy ognisku, nocleg w 12osobowym namiocie. Pełna relacja na www.motoafryka.pl i www.marokohonker.pl





Fez
18-19.03.2012

Zakupy, wywiad wśród Marokańczyków dotyczący warunków na planowanej trasie, pogody itp. Oprócz tego ekipa Maroko Honker Challenge 2012 intensywnie zwiedza Fez, najstarsze miasto Maroka. Ekipa Moto Afryka Challenge 2012 składa w tym czasie motocykle. Jutro start wielkiej offroadowej przygody. Sprawdzianu motocykli, Honkerów i ludzi.




17.03.2012
Moto Afryka i Maroko Honker Challenge 2012 dopływa do Tangeru. Po bardzo egzotycznej lecz całkiem sprawnej jak na tutejsze warunki odprawie paszportowo- celnej. Ekipa podzieliła się na dwie części. Honkery pojechały do Casablanki odebrać z lotniska przylatujących uczestników wyprawy, a pozostli udali się do Fezu dopiąć ostatecznie przygotowania i logistykę offroadowej części ekspedycji oraz przygotować motocykle.


15.03.2012
O 2.00 Maroko Honker Challenge 2012 zatrzymuje się na nocleg w porcie, w Genui. Rano odbywa się odprawa. W południe, samochdy z DZT wjechały na prom. Towarzystwo, w którym płyną Honkery okazało się szacowne. Zespół fabryczny KTM, spakowany w dakarowego Mana z przyczepą, stoi na pokładzie obok teamu z Lublina. Ekipa z Austrii zaplanował testy w Maroko, w czasie trwania Maroko Honker Challenge 2012.


14.03.2012
O 1.00 Maroko Honker Challenge 2012 zatrzymuje się na nocleg w Cieszynie. Rankiem ostatnie zakupy i śniadanie. Podróż przez Czechy, Austrię i Włochy odbywa się bez problemów. Honkery na oponach terenowych nie są stworzone do podrożowania po autostradach lecz nie ma z nimi kłopotów.


13.03.2012
O godzinie 16.00 odbyło się uroczyste spotkanie na Placu Zamkowym w Lublinie. Przedstawiciele Maroko Honker Challenge 2012 zaprezentowali maszyny, którymi będą się zmierzać z trudami podróży po Afryce. Przy udziale mediów, nastąpił start Maroko Honker Challenge 2012. Uczestnicy wyprawy wyruszyli w kierunku Genui, we Włoszech.

 

Projekt i realizacja: Kalintron
Serwis korzysta z plików "cookies" w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików "cookies"
w ustawieniach przeglądarki. Kliknij "Zgadzam się", aby ta informacja nie pojawiała się ponownie. Więcej informacji na temat polityki prywatnosci znajdziesz tutaj.